poniedziałek, 13 lutego 2012

Sekcja 3.: Ziaja, Naturalny Krem oliwkowy przeciw zmarszczkom +30

Pierwszy weekend za nami, a Prosektorium dalej działa. Po praktyczne zerowym odpoczynku, braku jakiejkolwiek regeneracji, Sacz bierze skalpel w dłoń i zabiera się za recenzję.



Tak, tak... Już słyszę te głosy sprzeciwu, buntu i czego tam jeszcze. Jednakże, gdy człowiek pewnego ranka budzi się, przegląda w lustrze i dostrzega, że niestety zachodzą pewne zmiany, pierwsze zmarszczki mimiczne zaczynają tuptać po fejsie, sprężystość już nie ta - trzeba działać! I co z tego, że nawet nie stuknęła mi 20-tka? Przy chronicznym braku snu, zarywaniu nocy, skóra nie ma czasu ani możliwości na regenerację. A jak mawiała babcia - "lepiej zapobiegać, niz później się męczyć". Nawet jeśli mamy do czynienia z efektem placebo.



Ale do rzeczy. Jeszcze ani razu nie zawiodłam się na Ziaji i tak jest również tym razem. Kremik zapakowany w typowy, charakterystyczny, ziajkowy, biały słoiczek o pojemności 50ml. Mały, ale wydajny. I niedrogi, bo w niektórych sklepach i aptekach można kupić go już od 6zł.



Odkręcając słoiczek uderza nas zapach, co prawda ni grzybka nie przypominający oliwki, ale całkiem przyjemny. Jest o wiele intensywniejszy niż w przypadku swojego oliwkowego kuzyna do cery suchej i normalnej, różnią się również konsystencją. Opisywany dziś kremik jest rzadszy, lżejszy, mniej tłusty - według producenta "emulsja nawilżająca typu olej w wodzie". Jest to dla mnie duży plus, gdyż szybko się wchłania i nie muszę martwić się o przetłuszczanie i zlepianie włosów (głównie grzywki, wrrr... ==), ani o świecenie twarzy. Jako, że bardzo dobrze nawilża, stosuję go codziennie pod makijaż. Sprawdza się w tej roli wyśmienicie.



A co z jego mocami przeciwzmarszczkowymi? Określę to tak - używam go od roku, właśnie zaczęłam trzeci słoiczek, pierwsze mimiki jak były tak są, ciężko powiedzieć czy się zmniejszyły. Ale nic nowego jak na razie się nie pojawia, nie zauważyłam również pogorszenia się stanu mojej skóry (wręcz niewielką poprawę w sprężystości i nawilżeniu), a to już chyba plusik. Nie jest to krem wyjątkowy, możliwe, że bardziej działa na psychikę na zasadzie efektu placebo, niż w rzeczywistości walczy z objawami starzenia. Jeśli mam być szczera, mogłabym go zastąpić każdym innym kremem o podobnej konsystencji, aczkolwiek bardzo odpowiada mi jego przystępna cena, właściwości nawilżające i przede wszystkim zapach.

1 komentarz:

  1. A jak mawiała babcia - "lepiej zapobiegać, niz później się męczyć". < czyzby to słowa naszej wspaniałej Gomikołajowej? *-*
    Skoro nie ma dramatycznych efektów ubocznych stosowania tego kremu,to może o nim pomyślę, gdyż mnie bliżej do 30stki niż Tobie o.O'

    OdpowiedzUsuń