piątek, 17 lutego 2012

Sekcja 5.: Avon, Nawilżający mus do ciała "Czerwona róża i brzoskwinia"

Boże, co za dzień. Szkoła, odwiedziny, wspomnienia i odnawianie znajomości :D Notki miało nie być, ale jest. I kij że spóźniona - i tak nie czekałyście ;) Tak więc dziś na stół trafia... tam tara dam! Mus Avonu, który właśnie dziś wykończyłam do reszty ;)


Nie powiem, niezadowolona nie jestem. Mus zapakowany w bardzo estetyczny biały pojemniczek o pojemności 200ml. Cena waha się od 9zł do 11zł, zależnie od katalogu. W przeciwieństwie do Farmony, nie jest zapieczętowany sreberkiem. Po odkręceniu wieczka, uderza nas mocno różany, nieco sztuczny, ale przyjemny zapach. Gdzieś tam w tle na siłę można odnaleźć zagubioną brzoskwinię. Mi się podoba (miałam mgiełkę do ciała o tym samym zapachu x3).


Mus ma lekko różowy kolor i niezbyt zbitą, kremową konsystencję, przypominającą nieco bitą śmietanę. Nakłada się bez większych oporów, nie trzeba go długo wsmarowywać, szybko się wchłania. Pozostawia skórę miękką, gładką, nawilżoną i pachnącą. Niestety, zapach nie utrzymuje się zbyt długo, po jakiejś godzinie zanika zupełnie.


Ciekawostką jest, iż mus ma satynowe, bezdrobinkowe wykończenie. Po wchłonięciu się, pozostawia na skórze delikatną poświatę. nie przeszkadza to w niczym, ani specjalnie nie rzuca się w oczy. Ot, taki bajer. W tym kremiku przeszkadza mi jedynie to, że zostawia po sobie dziwną, niby woskową powłoczkę na skórze. Być może miało to służyć uzyskaniu efektu nawilżenia, niestety ja nie znoszę, jak mi się coś mazia po dłoniach wtedy, kiedy nie powinno. Myślę, że mus zasługuje na mocną czwóreczkę. Ma sporo zalet, ale za tą cenę, w drogeriach jesteśmy w stanie dostać o wiele lepsze produkty. Jednak kiedy mamy okazję upolowania go na jakiejś promocji, śmiało polecam zamówić i przetestować na własnej skórze ;) Tymczasem ja się żegnam i idę spać, bo padam na twarz. Do poniedziałku ;)


Mały update:
Zapraszam na konkurs do Atiny :) Link tutaj.


7 komentarzy:

  1. Nigdy nie próbowalam tego musu. Naturals ładnie pachnie, ale nie nawilża tak jakbym tego chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przeciwieństwie do tych buteleczkowych balsamów Naturals, w musie widać różnicę przed i po użyciu xD

      Usuń
    2. To się uśmiechnę do kogoś, kto ma ten mus i wypróbuje :D

      Usuń
  2. hmmm....czerwona róża i brzoskwinia, ciekawe połączenie :):)
    chyba go sobie kupię ;**
    dodaję się do obserwatorów i liczę na rewanż <33

    http://dont--stop--believin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś otagowana :) http://kosme-tiki.blogspot.com/2012/02/tydzien-piaty-paski-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Twój styl pisania, fantastycznie się Ciebie czyta :) Co do musu, to ze wszystkim zgadzam się w 100%,a ten drobinkowy bajer jest fantastyczny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie jestem nigdy entuzjastycznie nastawiona do kosmetyków Avon, można znaleźć tam przyzwoite rzeczy ale trzeba się naszukać ;). A przynajmniej ja tak mam.

    OdpowiedzUsuń