poniedziałek, 20 lutego 2012

Sekcja 6.: Essence, Eyeshadow Duo 03 All time favorite

Witam po weekendzie. Mam nadzieję, że wszyscy zdrowi, zwarci, gotowi i bez kaca. Wielkimi krokami, niczym wiszące nad błogim końcem tygodnia fatum, nadszedł poniedziałek. Ponury, szary poniedziałek, a wraz z nim kolejna sekcja zwłok, jakimi są podwójne cienie Essence. Do tej pory miałam o tej marce absolutnie pozytywne zdanie, niestety, rozczarowanie nadeszło szybko, boleśnie i znienacka. Zupełnie jak poniedziałek.



Od początku nam się nie układało. Co prawda nasze pierwsze poznanie było dosyć miłe, gdyż Sacz otrzymała powyższe ustrojstwo jako gratis do swoich essence'owych zakupów, jednakże było to jedno z nielicznych dobrych wrażeń, jakie na mnie wywołało. Potem było praktycznie tylko gorzej. Opakowanie pozostawało dla mnie totalną niewiadomą. Przymroczona 15-stopniowym mrozem, w oczekiwaniu na spóźniony pociąg, 20 minut siłowałam się z pudełeczkiem, które za grzybka nie chciało ukazać mi swojego wnętrza. Odbyły się próby wszelkiego podważania, z lewej, z prawej, od przodu i od tyłu. Zero współpracy. W końcu, w akcie desperacji Sacz spróbowała owe pudełeczko pogłaskać. Zadziałało. Paradoksalnie, wystarczyło wieczko delikatnie przesunąć, by otworzyło się i za chwilę zupełnie odpadło. Nosz cholera.


Dotarłszy do domu, Sacz zabrała się za pierwsze testy. Posiadając już powyższego skilla, otworzyła pudełeczko, nałożyła na ślepka bazę, pogmerała pędzelkiem w jasnym cieniu i... Klops. Może tu przerwijmy opowieść, gdyż ciąg dalszy mógłby być niecenzuralny i gorszący co wrażliwszych. Przejdźmy do kwestii technicznej. Dwa cienie wielkości piątaka, 4,5 grama za 10zł według Wizażu. Na Allegro to produkt nieznany. Cholernie się cieszę, że nie dałam za nie nawet grosza. Cienie, które otrzymałam, to w pojemniczku: piękne, stare złoto i równie piękna wanilia bądź szampan, oba drobinkowe do bólu. Przy pierwszym zmacaniu palcem miękie, lekko kremowe, średnio napigmentowane. Rozczarowanie nadciąga później.

Avon, ColorTrend Great Lengths
Essence, Eyeshadow Duo, 03 All time favorite
Essence, Kajal Pencil 01 Black
Essence, I Love Stage, Eyeshadow Base
 


Przy kontakcie z pędzelkiem - totalne nieporozumienie. Powyższy mejk wykonałam najzwyklejszym, gąbeczkowym aplikatorem. Dlaczego? Otóż cień przy ingerencji pędzelka osypuje się, kruszy, a na powiece jest praktycznie niewidoczny. Jego trwałość też pozostawia wiele do życzenia. Co prawda na bazie kolor trzyma się dosyć długo, to mniej więcej między 6 a 8 godziną noszenia ich na powiekach, zaczynają się wędrówki po twarzy. Nie wiem, czy ten cień ma stwierdzone ADHD, czy nie, to jednak znajdywanie drobinek w okolicach ust, nosa czy brody zaliczam jako przegięcie. Co więcej, zauważyłam, iż cienie mają niejednolitą konsystencję. Ścierając wierzchnią warstwę, natrafiłam na dosyć twarde grudki wielkości główki od szpilki (widać je nawet na zdjęciu nr. 2), utrudniające nieznacznie nabieranie i tak tępego cienia.
Niewątpliwym plusem powyższego cosia są kolory, które sprawdzają się doskonale w roli makijażu dziennego. Delikatne, słabo widoczne, na pewno znajdą swoich zwolenników. Ja jednak wolę cienie bardziej napigmentowane, których moc mogę dowolnie regulować pędzelkiem. Jako gratis - jestem na tak, w końcu dwa cienie piechotą nie chodzą (chociaż po tych wędrówkach po mojej twarzy gotowa jestem podjąć polemikę), a kolory są na tyle neutralne, ze można je z powodzeniem łączyć z innymi; jako pełnowartościowy produkt - strata pieniędzy, za tą cenę można dostać poczwórne cienie Sensique Glamour Palette w bardzo zbliżonych odcieniach (110), o wiele lepiej napigmentowanych, trwalszych i lepszych w aplikacji, bądź też dołożyć dwie dyszki i być szczęśliwym posiadaczem 12 pięknych, dobrej jakości cieni, z których składa się paletka Sleek Au Naturel. Ostatecznie jednak decyzja należy do Was. Ja tylko lojalnie ostrzegam. xD

3 komentarze:

  1. Szkoda, że takie rozczarowanie, bo kolory mają ładne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zobaczymy jak u mnie się sprawdzi,bo też go dostałam jako gratis. A pudełeczka również nie mogłam otworzyć,ale to opowiadałam Ci wczoraj xD
    Widziałam inne kolory w Naturze, bodajże po 7,99zł. Myślałam nad dwoma odcieniami fioletu z tej serii, ale postanowiłam dać sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opakowanie jest urocze, ale keidyś obmacałam te cienie i uznałam, że skoro tester jest taki sobie, to i same cienie będą kiepskie.
    Bardzo przyjemnie się Twoje notki czyta, podoba mi się styl.

    OdpowiedzUsuń