wtorek, 21 lutego 2012

Sekcja 7.: L'Oreal Blush Minerals, 40 Soft Rose

Padająca z niewyspania i zmęczenia, pokrzepiona programami Kabaretu Potem, dwiema filiżankami kawy z mlekiem i hot-dogiem własnej roboty, zabieram się do kolejnej sekcji, tym razem różu, jak zapewnia producent, mineralnego.


L'Oreal Blush Minerals to róż składający się, według producenta, z 95% minerałów. Zamknięty w małym opakowaniu w kształcie klepsydry (niestety dosyć nietrwałym), z pędzelkiem. Pojęcia nie mam, jaka jest jego cena sklepowa, gdyż zakupiłam go od znajomej, która ma dostęp do kosmetyków L'oreala, już jakieś dwa lata temu xD 15zł za 10 gram kosmetyku to nie jest wygórowana cena.


 Swoją sekcję zacznę od opakowania. Jak już wyżej wspomniałam, jest z niezbyt trwałego plastiku. Ja naprawdę nie rzucam kosmetykami o ścianę, przysięgam! Po prostu pewnego dnia wyjęłam go z kosmetyczki, a tam na wieczku... trach! Niedługo potem destrukcji uległa ścianka pojemniczka, w którym znajduje się kosmetyk, przez co teraz mogę go użytkować jedynie w warunkach domowych, gdyż po każdorazowej wizycie w kosmetyczce zwyczajnie wszystko mam utytłane w kolorowym pudrze.
Zupełnym nieporozumieniem jest moim zdaniem pędzelek, który w ogóle nie jest pędzelkiem do różu, od tego zacznijmy.  Według mnie, jest też dosyć sztywny, a ja nie lubię nachalnego drapania po twarzy. Kolejną jego wadą jest to, że zamykając go, włosie po boku zwyczajnie się przytrzaskuje i paczy xD Tj. rozłazi na boki. Ale jeśli ktoś nie ma pędzelka do różu, to lepsze to niż nic. Ja osobiście używam go bardzo rzadko, najczęściej w warunkach polowych.


Pozbywając się pędzelka, docieramy do kosmetyku właściwego, od którego oddziela nas tylko bardzo przydatne siteczko, które reguluje ilość nabieranego różu. Niestety, nosząc go w kosmetyczce, pyłek przesypuje się tak bardzo, że trzeba uważać przy otwieraniu, by przypadkiem różu nie wysypać i się nim nie ufaflunić.


Sam róż jest bardzo pudrowy i drobinkowy, aczkolwiek nie jest to nachalny brokat, zaś po nałożeniu nie świeci się jak latarnia morska. Z tego co zauważyłam, ma również satynowe wykończenie, lekko rozświetla skórę. Bardzo mi się to podobuje ;)


Od razu pragnę przeprosić za jakość zdjęć. Albo to ja wykończę ten przeklęty aparat, albo on mnie. W każdym razie poszukiwania nowego trwają, a to co najważniejsze, na zdjęciu jest widoczne.
Wracając do tematu, posiadam odcień 40 Soft Rose. Nie jest to typowy różowy róż, bardziej delikatna cegiełka, wpadająca w czerwień czy rudy. Przy umiejętnym nałożeniu możemy otrzymać efekt od bardzo subtelnego, ledwie zauważalnego, po wyrazisty, a jednocześnie nie tandetny i teatralny. Pod tym względem to mój faworyt ;)


Podsumowując, jest to jeden z moich ulubionych róży - subtelny, nie nachalny i przede wszystkim o pięknym odcieniu ;) Nie zatyka porów, nie trzeba dużo pracy i czasu by nałożyć go równomiernie i nie zrobić sobie przy tym krzywdy. Jest to również kosmetyk cholernie wydajny! używam go dosyć często, a nie zużyłam nawet 1/4 tego co było na początku. Ma niestety pewne wady. Po pierwsze - opakowanie, które bardzo łatwo się uszkadza. Po drugie - pędzelek, który jest totalną pomyłką. No i po trzecie i najważniejsze - TRWAŁOŚĆ! Pojęcia nie mam, jak można mu przedłużyć żywot. Niestety, bardzo szybko schodzi z twarzy, nie wytrzymał mi dłużej, niż 4 godziny O.o. Nie powiem, być może dlatego, ze dosyć często zdarza mi się dotykać twarzy dłońmi np. podpierając się (wiem, nie powinnam! T.T). W każdym razie mogę go polecić, szczególnie tym, którzy z różami chcą dopiero zacząć swoją przygodę. ;)

10 komentarzy:

  1. W sklepie kosztuje ok 40zł ;x

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja mama miała kiedyś podobny, ale z innej beczki...
    Jaki kabaret? Czyżby pani Ś.? ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieistniejący już Kabaret Potem xD z Joanną Kołaczkowską i Dariuszem Kamysem na czele ;)

      Usuń
  3. Uffff
    A już się bałam xDD
    No co, ja się mało orientuje xD

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ Ty masz gładką buźkę!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny blog!
    obserwujemy?
    http://jagoodoowoo-fashionismypassion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny blog:)

    Masz idealną cerę, też bym taką chciała...

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładny odcień, ale ja wolę nakładać róż własnym pędzlem :)

    OdpowiedzUsuń