środa, 28 marca 2012

Kostnica: Nowa dostawa

Dziś będzie krótka notka o tym, na co ostatnio Sacz wywaliła swe cenne dolary i ojro, oraz co dostała godnego uwagi. Czyli w telegraficznym skrócie: czego możecie się spodziewać w najbliższym czasie.


Zakupy skromne, aczkolwiek zadowalające. W sumie to dziwię się, że nie dodałam relacji z moich poprzednich zakupów kolorówkowych. O.o Musiało mi umknąć. Ale trudno, jedziemy na bierząco :D W moje łapka w ostatnim tygodniu trafiły te oto cuda, z wszystkich, bez wyjątku, jestem bardzo zadowolona. ;)


Na samym początku pochwalę się zestawem Joanny, który wygrałam w konkursie u Pepper. Paczuszka przyszła dziś, także gdy wróciłam z Otchłani Piekielnej (czyt. szkoły), już czekała na mnie zaciekawiona rodzinka zgromadzona wokół paczuchy. Trudno mi cokolwiek o nich powiedzieć, jednakże na dzień dzisiejszy mogę stwierdzić, iż zapach mają obłędny <3 Słodki, miodowy. Po prostu piękny!


Miodu ciąg dalszy. Po bardzo pozytywnych wrażeniach związanych z kremikiem do twarzy, przyszedł czas na wypróbowanie musu. A że moje poprzednie wrażenia związane z musami do ciała Avon były niezbyt ciekawe (chemiczno-smrodkowa Wanilia), podchodziłam do niego jak pies do jeża. Jednakże dzięki Gosi, miał przyjemność umilić mi dzisiejszy poranek ;) Więcej o nim napiszę za jakiś czas, gdy wykończę waniliowego smrodziucha.


Przyznam, ze do tej pory miałam niewielkie doświadczenia z kosmetykami z Biedry. Zazwyczaj kończyło się na mydłach czy płynach do kąpieli. Jednakże podczas mojej ostatniej wizyty w Biedronce w ręce wpadły mi te oto masła w cenie, która wręcz biła po moich oczach łakomych na wszelkie promocje. 4,90zł za 200ml! No kto by się nie skusił?! Wcześniej miałam przyjemność spotykać się z nimi przelotnie podczas przeglądania blogów kosmetycznych, więc nie wahałam się ani chwili. Wzięłam jedną Azję, z mojego zamiłowania do Japonii, oraz jedną Afrykę, gdyż czytałam, że ma piękny zapach. Nie spodziewałam się szału, jednakże to, co spotkało mnie w samochodzie po ich otworzeniu (jasne, ze nie wytrzymałam, aż dotrę do domu - kto by się powstrzymał?! xD) przeszło me oczekiwania. Przepadłam. Zapach, konsystencja, zachowanie na skórze... x3 Następnego dnia Tatko wyruszył do Biedry z rozpiską - kolejne dwa opakowania znalazły się w moich łapkach <3 Ach! już nie mogę się doczekać ich sekcji, żeby wam na ochać i achać xD


No i oczywiście Sacz nie byłaby sobą, gdyby nie przytachała do domu choć odrobiny kolorówki. Tym razem padło na lakiery Wibo, Sensique i Lovely. Wszystkie są już przetestowane, czekają tylko na swoją kolej do sekcji ;) A to maleństwo w uroczej puszeczce to nic innego jak balsam ochronny od Lovely, w którym zakochałam się od pierwszego pomaziania <3  i na rzecz którego zakup Carmexu znów się opóźni XD

Który z tych truposzy chcecie zobaczyć na stole sekcyjnym jako pierwszy? <3

11 komentarzy:

  1. Widziałam dziś Azję i Brazylię, ale nie wzięłam żadnego :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, z daleka widziałam, że to seria z Joanny - miód i proteiny mleczne ma zapach po prostu genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnóstwo dobroci *.*
    Pokrój najpierw może masełka :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mam masło Afryka i jestem zachwycona:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A masla z biedronki to to co tygryski lubia najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem napalona na tą serie Joanny jak szczerbaty na suchary, ale mam dużo kosmetyków do włosów pozaczynanych i muszę się opanować na razie:(

    OdpowiedzUsuń
  7. o .warto wiedziec.na pewno kupie maslo Afryka,

    OdpowiedzUsuń
  8. oooo jestem mega ciekawa tych rpoduktow z joanny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. lakierki cudne, ale więcej koloru proszę! wiosnę mamy (prawie) ;)

    OdpowiedzUsuń