poniedziałek, 5 marca 2012

Sekcja 14.: Laboratorium Kolastyna, Active Body, Balsam odmładzający z oliwą z oliwek

Dziwy się dzieją na tym świecie. Ludzie bloga czytają i komentują, Bestia Trzy-Oponki-I-Amortyzator przestała dziś kąsać, bądź kąsanie ograniczyła, masła do ciała zbliżają się ku wykończeniu a Sacz siedzi i medytuje, czy w tym tygodniu postawić na pielęgnację czy kolorówkę. Ale jako, że ma jeszcze jedną zaległą notkę do napisania z zeszłego tygodnia, tak więc dziś będzie pielęgnacji ciąg dalszy.


Dwie sekcje temu kroiłam jego brata nafaszerowanego wodorostami. Dziś pod skalpel trafia kolejne dziecko Kolastyny, tym razem oliwkowe-niby-odmładzające. Jak już pisałam wcześniej, balsamy te można nabyć za ok. 12-13zł za 250ml, ten cudak został zakupiony w pakiecie z Wodorostowym Bratem za dyszkę. I o ile tamtego mogę jeszcze przetrawić, o tyle ten jest dla mnie nie do zniesienia. Ale po kolei.


Dziurka identyczna jak u Wodorosta. Więc co jest nie teges? Ano konsystencja. Niby balsam, ale gdy go otworzyć, leje się jak szalony, nawet bez naciskania butelki. Przy potrząsaniu chlupocze niczym śmietana łowicka w swym plastikowym domku-kubeczku. Chcesz nałożyć tylko ociupinkę na ręce? Gwarantuję, że wyleje Ci się tyle, że ubabrasz się nim po łokcie, a jeszcze na łydki i uda Ci styknie. Tak więc konsystencja nieadekwatna do opakowania.


A oto i opis producenta. Nie chce być krzywdząca wobec Kolastyny, ale w przypadku tegoż oto tworu, bardziej kłamią jedynie politycy. Według zapewnień, balsam ma być aksamitny i dobrze wchłaniający się, poprawiać kondycję skóry i zapobiegać starzeniu. Ot, tak w skrócie, cobyście nie musiały wczytywać się w powyższą litanię.


Skład, czyli dzienna porcja niezrozumiałej dla mnie łaciny, którą każda z nas przyswaja maziając się tym oto balsamem. Jeśli komuś coś to mówi, proszę czynić z tego zdjęcia użytek.


Konsystencja tego balsamu, to ni mniej, ni więcej śmietana. W dodatku lejąca się, dusząca zapachem śmietana. Bo zapach jak dla mnie ma okropny - duszący, balsamowy, z nutą czegoś, co chyba miało przypominać oliwkę, nieznośny dla mnie przy dłuższym używaniu. Bo za Chiny nie usnęłabym po pomazianiu się czymś takim. Przed zakupem radzę powąchać 5 razy i dobrze się zastanowić. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.


Nie będzie dziś ładnego zdjęcia na dłoni. To co widzicie, jest efektem jedynie OTWORZENIA pół pełnego balsamu. Pojęcia nie mam, ile by się wylało, gdybym przechyliła tą butelkę i próbowała cokolwiek wycisnąć.


A oto i próba wchłonięcia się tego dziwu. Otóż, mimo rzadkiej jak na balsam konsystencji, ten uparciuch wchłaniać sie nie chce. A gdy już się w wielkich bólach i mękach wchłonie, pozostawia warstwę, która się MAZIA. Sama. I lepi. I bladego pojęcia nie mam, jak jest z jego właściwościami odmładzającymi, gdyż na samą myśl o tym cudactwie, pogłębiają się moje zmarszczki mimiczne.
Pierwszy i ostatni raz zakupiłam ten produkt. I nikomu go nie polecam, a wręcz przed nim przestrzegam. Chyba, że lubicie się kleić, lepić i dusić od jego mdłego zapachu. Dla mnie to jedna wielka strata pieniędzy. Amen.

9 komentarzy:

  1. Ja lepić się nie lubię, więc wiesz omijam takiego typu produkty na kilometr ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku spokojnie możesz wpisać go na listę "kijem nie tykać" xD

      Usuń
    2. Już to zrobiłam ;D

      Usuń
  2. Myślę , że w tym wieku niepotrzebnie używasz odmładzających kosmetyków :) Tylko niszczą skórę ! Serio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimowy ;)
      Jedynym kosmetykiem odmładzającym, jaki kiedykolwiek używałam i używam, jest krem Ziaji oliwkowy (o ile dobrze pamiętam Sekcja 2. xD), którego działanie jest tak nikłe, że porównywalne z efektem placebo. Powyższy balsam również ma nieznaczne działanie. Podejrzewam, że jego główną "mocą odmładzającą" jest nawilżanie, które naprawdę ciężko dostrzec przez tą kleistą powłoczkę, którą zostawia na skórze. Drugą sprawą jest to, iż kosmetyki o działaniu "odmładzającym" nie wpływają negatywnie na stan skóry, jeśli są odpowiednio dobrane. Nic nie stoi na przeszkodzie, by osoba w moim wieku używała tych o delikatnym działaniu, wspomagając tym samym wytwarzanie włókien kolagenowych, które nadają skórze sprężystość ;D
      Bardziej martwiłabym się o stan mojej skóry widząc te wszystkie parabeny zawarte w praktycznie każdym kosmetyku - od balsamów, przez pomadki po cienie do powiek i lakiery do paznokci. Ale dziękuję za troskę ;D

      Usuń
  3. Właśnie tak się zastanawiam dlaczego wypuszczają na rynek Kosmetyki -kompletne dno, Bo nawet jak im zrobią dobra reklamę, na stałych klientów nie mogą liczyć. Ale może tak jak pisze anonimowy kosmetyk może się nie nadawać dla twojej skory ;) a ludziom np. +50 może się dobrze wchłaniać ;) kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe ;) ja piszę tylko swoją opinię, nie zawsze ten sam kosmetyk reaguje tak samo na różne rodzaje skóry. Chociaż balsamu używa głównie moja mama i również ma z nim "lepkie" kłopoty ;)

      Usuń
    2. No to w takim razie sprawdza się hipoteza kosmetyki-kompletne dno ;)

      Usuń