wtorek, 6 marca 2012

Sekcja 15.: Sensique Matt Finish Powder 01

Przybywając dnia dzisiejszego do Instytucji Tortur i Praktyk Zakazanych (czyt. szkoły), czekała na mnie przemiła niespodzianka. Otóż okazało się, że dotarły zamówione przeze mnie dwa maziaki avonowe, o których mam ogromną chęć napisać, gdyż zakochałam się w nich od pierwszego niuchnięcia. Jednakże wczoraj wykminiłam, iż do końca tego tygodnia - czy Wam się to podoba, czy nie - będą rozkrajane i wywracane do góry wnętrznościami wszelkie mazidła kolorowe. Dziś będzie krótko, bo raz, że czasu brak, a dwa - nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić.


Do Prosektoryjnej Kostnicy trafił ,całkiem zresztą niedawno, ten oto zdechlak. Nie jest jednak "świeżakiem", gdyż za sobą mam już zużyte całe opakowanie, mam więc co nieco do powiedzenia na jego temat. Sensique Matt Finish Powder dostaniemy spokojnie w każdej Naturze w 4 odcieniach - 6,99zł za opakowanie 12g. Zgadza się. Cholernie tanio. Wpadłam na niego przypadkiem, gdy jakieś 3 miesiące temu wykończył się mój Rimmel, a zawartość portfela i nagląca sytuacja zmusiły mnie to poszukania tańszego odpowiednika. Nauczona niemiłym doświadczeniem z tanimi podkładami, zawsze kierowałam się zasadą "wszystko, co ma matować - tanie być nie może". Był to błąd.


Już po pierwszej aplikacji tegoż oto pudru na twarz wiedziałam, że będzie jednym z moich ulubieńców. Sacz ostatnio trochę się dokształciła i powoli zaczyna rozumieć powyższą łacinę. Może więc się podzielić swoimi spostrzeżeniami co do składu: talk, mika, kaolin zawarte w pudrze to nic innego jak wypełniacze mineralne, które są bazą dla kosmetyku, tak samo jak organiczna skrobia kukurydziana, która dodatkowo zapewnia matowienie skóry. Oprócz tego mamy również olejki z jojoby i aloesu, barwniki, m.in. biel tytanową, oraz jeden parabeniasty konserwant.


Zapakowany w bardzo estetyczny, brązowy pojemniczek z przezroczystą klapeczką. Bez lusterka, jednak to dla mnie nie problem, gdyż najczęściej noszę osobne w torebce. Jeśli mam być szczera, to nawet ie przepadam za lusterkami w pudrach - zawsze się upylają i grzybka w nich widzę. Klapeczka lubi się odłączać, jednakże za taką cenę nie wymagam nie wiadomo jakiej trwałości. Matt Finish Powder ma charakterystyczne, gałązkowo-listkowe tłoczenia, które osobiście bardzo mi przypadły do gustu, mimo iż ścierają się błyskawicznie. Raz dzięki nim udało mi się uniknąć pomyłki, kiedy to nie czytając napisu na klapeczce, chwyciłam pierwszy lepszy jasny Sensique, jak się potem okazało z gwiazdkami - Shine Powder. xD



Jest dosyć twardy, zbity, przez co nakładając go na skórę pędzelkiem nie mamy raczej możliwości "przedobrzyć". Mimo swojej skamieniałości, nie stawia oporu przy nakładaniu go puszkiem czy aplikatorem (w który musimy się jednak zaopatrzyć sami, gdyż nie jest do pudru dołączony). Na skórze jest miałki i delikatny, lekko koloruje, co (tak myślę) dobrze widać na poniższym zdjęciu. Bardzo dobrze matuje, wygładza skórę i wyrównuje jej koloryt, zaś efekt utrzymuje się u mnie jakieś 6 godzin bez poprawek. Ma przyjemny, "pudrowy" zapach i co ważne, nie zatyka porów!

Cholernie ciężko jest uchwycić efekty "przed i po". Myślę jednak, że wyszło mi to całkiem zgrabnie. xD U góry widzimy fragment mego jakże urodziwego oblicza XD Widoczne są zaskórniki, zaczerwienienia i jakieś drobne syfki, które zazwyczaj pojawiają mi się "sezonowo". Na twarz nałożyłam jedynie kremik oliwkowy Ziaji. U dołu mamy również fragment mojej zacnej facjaty, tym razem z pudrem Sensique Matt Finish Powder 01, nakładany pędzlem jedynie na w.w. kremik. Jak na moje oko całkiem dobrze poradził sobie z drobnymi niedoskonałościami, większe nieco "wybielił", wyrównał koloryt i całkiem ładnie się wtopił. W rzeczywistości efekt jest bardzo naturalny, skóra gładka, wszelkie przesuszenia i skórki nie podkreślone.

Sensique Matt Finish Powder to, jak wspomniałam na początku, jeden z moich pudrowych ulubieńców. Daje doskonały efekt za BARDZO niską cenę, bez uszczerbku na zdrowiu skóry. Przy codziennym używaniu bez podkładu starcza spokojnie na 2 miesiące. Z pewnością będę jeszcze do niego wracać ;).

10 komentarzy:

  1. No ja efekt widzę, więc jest spoko ;D. No wiesz, widziałam dziś że się zakochałaś w maziakach avonowych ;) Więc czekam na ich sekcję ^^ ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. jak za taką cenę to efekt daje fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jestem wierna Synergen, próbowałam już pudrów z wyższej półki, ale ostatecznie do tego wracałam. sensique też prezentuje się super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wykończę swoje zapasy, to pewnie go wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Efekt przed i po - cuda Photoshopa XD
    Musiałam :*

    Śledze na bieżąco jak cos >.>
    Fajna sprawa, jak tylko dostane kasiurkę to lece sie zaopatrywac ; o xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo Kochana, obrażasz mnie w tym momencie xD na tym blogu zdjęcia Photoshopa nie widziały xD szczerze to nawet by mi sie nie chciało go co chwile odpalać, grzebać, babrać się... ugh. Podpisy w Picasie i korekta naświetlenia, zeby kosmetyki przypominały same siebie to wszystko, co z nimi robię XD

      Usuń
  6. fiu fiu, ja się zgadzam z Rayshą, fotoszopik niezły. nieźle jak na puder :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie takiego fotoszopika lubię ;) kompaktowy, dający się nałożyć pędzlem w realu xD

      Usuń