poniedziałek, 12 marca 2012

Sekcja 18.: Sally Hansen LipColor Sealer

Poniedziałek - dzień jak co dzień. Ten akurat nie wniósł do mojego życia zupełnie nic. Gdyby go nie było, nic by się w zasadzie nie stało, jednak tak pięknie być nie może. Chyba, że jest się fanem dodatkowych fizyk i podstarzałych Ukrainek mających problemy psychiczne. Czasu mam niewiele, wręcz mało, a wciąż ucieka mi on niczym woda przez palce. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby ktoś dał mi porządnego kopa w du...szę. Naprawdę.

By wyładować swoje negatywne emocje, przechodzę zatem do sekcji trupa, który już nieźle się rozłożył i powala swą wonią. Ciężko będzie go kroić, ale damy radę. W końcu Sacz twarda jest!


Piękna, elegancka buteleczka niewielkich, wręcz kompaktowych wymiarów. Nieco pękata. Co to? Nic innego jak Sally Hansen LipColor Sealer, czyli  utrwalacz do wszelkiej maści pomadek. Bądź jeszcze inaczej - eliksir do ust, z którym wiązałam całkiem spore nadzieje.Szczególnie, iż o Sally Hansen mówi się wiele dobrego. Głównie wśród lakieromaniaczek, ale kij.


Spoglądając na tego cosia od strony technicznej, sytuacja przedstawia się następująco. Mamy do czynienia z kosmetykiem o pojemności 11ml, w cenie ok. 16zł. Ja powyższy egzemplarz otrzymałam jako gratis do zakupów. I chwała na wysokości Dziadkowi Pavulonowi i Babce Tubokurarynie, że nie wydałam na niego nawet grosika!

Oto i opis zamieszczony na Stylistka.pl

LipColor Sealer - utrwalacz szminki, to unikatowa bezbarwna formuła z witaminą E
LipColor Sealer to:

  • piękny kolor na Twoich ustach utrwalony na ponad 8 godzin!
    efekt gwarantowany przez producenta
  • kolor Twojej szminki utrzymuje się na ustach przez długi czas, również podczas pocałunków i niekorzystnych czynników zewnętrznych
  • szminka staje się odporna na rozmazywanie i odbarwianie 


I, że tak sobie pozwolę zacytować Roberta Gawlińskiego - "(...) tu kończy się blichtr - zaczyna życie ostre jak nóż (...)". No chyba kogoś Bóg opuścił, żeby wypisywać TAKIE głupoty i TAK ludzi wpuszczać w niedojrzałe maliny! Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jedynym prawdziwym słowem w powyższym opisie jest "bezbarwna". Bo rzeczywiście, kosmetyk jest bezbarwny. I ciekły. Jak woda. Albo spirytus. Ba! Spirytus jest nawet bliższy prawdy, gdyż na moje oko 96% tego kosmetyku to czysty spirytus. Połączony z Plaxem albo Listerine albo jakąkolwiek pastą do zębów bo tak właśnie i pachnie, i smakuje. No ale jeśli mam już rzetelnie tą sekcję przeprowadzić, napiszę, iż pędzelek, który widzicie powyżej, jest całkiem wygodny i elastyczny. Gdyby jeszcze było co nim nakładać. W każdym razie Sacz nie poddając się, zabrała się do testu. Na pierwszy ogień idzie pomadka ochronna Lovely LipCare.

Pomadka nałożona. Jej stan przed naniesieniem zwłok Sally Hansen (jak to brzmi... O.O'') widoczny na zdjęciu numer 1. Następnie nanoszę utrwalacz. Uderza mnie spirytus, zaś usta pieką niemiłosiernie. Po chwili uczucie pieczenia mija, utrwalacz wysechł. Sacz próbuje otworzyć usta, a tu nagle... Nie, oczywiście, że mi ich nie skleiło! XD Chciałybyście! Jednakże efekt był bardzo bliski sklejeniu. Otóż po moich ustach zaczęło ciągnąć się Coś. Nieco zaskoczona Sacz ściągnęła usta i... efekt macie powyżej. Pomadka zaczęła odpadać płatami. No ale Sacz wydedukowała, że to tylko Lovely - wiadomo, z jakością szału nie ma. Toteż na kolejny kosmetyk bazowy wybrała błyszczyk apteczny KosmetykiAA.


I tu również na Sacz czaiło się z siekierą rozczarowanie. Jako, że błyszczyk lekko chłodzi sam w sobie, po nałożeniu spirytusowo-miętowego utrwalacza miałam wrażenie, jakby mi ktoś Pavulonu w usta wstrzyknął. Pamiętam, podobne uczucie miałam, kiedy rok temu dentysta przygotowując mnie do skrobania suchego zębodołu i martwicy po ekstrakcji, zaaplikował mi potrójną dawkę znieczulenia, które sprawiło, że zamiast podniebienia, nie czułam ani gardła, ani ust. Ale cóż - takie życie. Po rozmrożeniu ust i tym samym wyschnięciu utrwalacza, błyszczyk był po prostu ścięty. Ot tak, jak ścina się śmietana w zupie. I również pojawiły się dziwne Cosie. Nieźle już wkur.. zirytowana, sięgnęłam po szminkę - L'Oreal Color Riche Serum Anti-Age.

Nie będę już komentować tego, ze przy trzecim nałożeniu pod rząd tego ustrojstwa, moje usta stały się prawie zupełnie bez czucia. Po naniesieniu utrwalacza na mego ukochanego, mięciuchnego L'orealka, szminka stała się sztywna. A potem odpadła. Jak powyżej. Muszę coś dodawać?


W ramach desperacji, nie czując już ust zupełnie, nałożyłam utrwalacz na LIPSTAIN! No cholera, kto normalny utrwala lipstain?! Aleee co taaam! Tu dopiero LipColor Sealer dał popis! Dosłownie sekundę po zaaplikowaniu spirytusowego konserwantu na usta pokryte farbką Essence You Rock!, lipstain zaczął się ODBARWIAĆ! Ole! A potem zastygł. I lekko stracił na kolorze. I był w łaty, jak powyżej. I co Wy na to?

Napisałabym coś na koniec, ale nie wiem czy w ogóle jest taka potrzeba. Myślę, że powyższe eksperymenty mówią same za siebie. A może ja robię coś źle? Miałyście powyższy utrwalacz w swoich łapkach?

P.S.

Gdyby coś, Sacz w ramach desperacji powyższy utrwalacz nałożyła raz nawet POD pomadkę. Również pojawiły się Cosie. Nie mam pojęcia jakim cudem.

A gdyby kogoś zainteresowała cytowana przeze mnie nuta - oto i ona:


12 komentarzy:

  1. Moja pierwsza myśl to "chcesz miec usta jak niechluj? kup se utrwalacz sali pizden!"
    Czuję się zniesmaczona tym czymś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie się nie dziwię xD Ale lipstain utrwalił pięknie! XD

      Usuń
  2. Albo inaczej "ŁoJezusieiMaryjo!" zapewne cytując Janinę Gomikołajową x3

    OdpowiedzUsuń
  3. omg, toż to straszne jest! :O

    OdpowiedzUsuń
  4. O fuck, nie wiedziałam, że aż tak źle będzie. Duży minus, duuuży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. minus?! Kobieto! omijaj szerokim łukiem i nie bierz nawet za dopłatą! xD

      Usuń
  5. O fuuuuj!!!!! Dobrze, że tego nie kupiłam, a kilka razy miałam chęć "przy okazji" kiedy zamawiałam coś z neta, dzięki za tą recenzję, bo w końcu znając mnie bym się skusiła:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie ufam Sally Hansen. Kupiłam niedawno pomadkę, jako ostatnią szansę dla firmy. Zobaczymy, co to da.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie będę omijać szerokim łukiem :/

    OdpowiedzUsuń
  8. ja tu widzę uszczerbek na zdrowiu, powinnaś dostać odszkodowanie ;)

    OdpowiedzUsuń