poniedziałek, 26 marca 2012

Sekcja 26.: Joanna, Multi Cream Color, 34 Intensywna czerwień

Ach, jaka szkoda, że jeden z piękniejszych weekendów za nami. Jak sobie pomyślę, że następny taki wolny weekend będę miała dopiero w maju, to aż mi się przykro robi. Poniedziałek też jako tako przeżyty - mogło zawsze być gorzej. Nie ma co narzekać.

Z dzisiejszym trupem miałam nieco myślenia, gdyż nie do końca wiedziałam, gdzie go sklasyfikować. Ostatecznie jednak trafił na Sekcję, a nie do Mumifikatorium, bo w sumie oceniam produkt, a nie zabieg. Tak więc przed Państwem...


...Joanna Multi Cream Color w kolorze 34 czyli Intensywnej czerwieni. To farba do włosów, której za grzybka nie znalazłam w żadnej drogerii-sieciówce. A zaczęło się wszystko od poszukiwania idealnej czerwieni - jasnej, płomiennej i nie wpadającej odcieniem w brąz. (Wy też macie wrażenie, że wszystkie czerwienie dostępne na rynku są cholernie ciemne?). Po wycofaniu mojej Safiry, która dawała idealny, jasny odcień, byłam w totalnej desperacji i przyznam, do tej pory nie znalazłam farby idealnej.


Skład farby dla zainteresowanych. Jeśli chodzi o dostępność, to przyznam, jest średnia. Brak w sieciówkach, natomiast można ją z powodzeniem spotkać w mniejszych, prywatnych drogeriach, sklepach z chemią gospodarczą czy małych sklepikach spożywczo przemysłowych. Prawdopodobnie jest również dostępna w internetowych drogeriach i na Allegrze, ale za to głowy nie dam sobie uciąć. Ja kupuję ją za 7,90zł za chyba 100g czy ml.


W opakowaniu znajdują się:
  • utleniacz 9% 60g
  • tubka farby 40g
  • maseczka pielęgnacyjna po farbowaniu pojęcia-nie-mam-o-jej-pojemności
  • rękawiczki foliowe
  • instrukcja obsługi farby

I tu zaczynają się schodki. Otóż farby tej zużyłam już chyba z 5 opakowań i nauczona całkiem sporym doświadczeniem mogę wam powiedzieć: NIGDY, ale to PRZENIGDY nie ciaplajcie farby do tuby z utleniaczem, tak jak jest to podane w instrukcji. Konsystencja farby oraz mały wylot sprawiają, że prędzej dostaniecie ataku nerwicy, niż pofarbujecie całe włosy. Ja już na to sposób znalazłam, zawartość tuby z utleniaczem wlewam do SZKLANEJ (nigdy do metalowej!) michy, do tego wyciskam tubę z farbą - i tu uwaga też schodek, gdyż z tego samego powodu co powyżej, ciężko jest wycisnąć całą tubkę. Ja ją zwyczajnie rozcinam nożyczkami przy wylocie jak na zdjęciu i farba bez problemu ląduje w misce. Następnie - i tu również awangarda w farbowaniu - ciaplam wszystko w misce pędzlem do golenia. Powstaje kremowa paćka, która z upływem 15 minut robi się ciemno fioletowa. Bez nerw, tak ma być XD

Następnie postępuję już zgodnie z instrukcją, czyli trzymam farbę te 40 minut na głowie (nie licząc czasu jaki zajmuje mamie pomalowanie moich włosów - sama nie farbowałam się nigdy), następnie spłukuję i nakładam maseczkę dołączoną do farby na jakieś pół godziny (a co będę żałować, niech się wchłonie porządnie xD). Całość spłukuję i pozostawiam do wyschnięcia.


Oto i moje kłaczydła przed farbowaniem. Macie tutaj również przykład, jak dzisiejszy umarlak wygląda po prawie 2 miesiącach na głowie. Jak widać kolor wypłukuje się do rudo-brązowego przy końcówkach (obecność nie wypłukanego do końca pigmentu tonera Directions Violet; pozostałości po mocniejszych farbach, którymi skrzywdziłam swe włosy w zeszłe wakacje), zaś przy skórze do cynamonowego rudego. Możecie również zaobserwować moje piękne odrosty w odcieniu mysi blond :D




A to już efekt po farbowaniu. Czyli piękna, czerwona tęcza. Tam gdzie pozostały resztki tonera i starych farb, włosy są ciemnoczerwone, gdzieniegdzie nawet fioletowawe O.o Przy skórze natomiast mamy czerwone-nie czerwone, jasne coś. Nie powiem, że mi się nie podoba, jednakże nie takiego efektu chciałabym na swoich włosach.

Pomijając moje widzi-mi-się oraz kolorowość moich włosów, farba Joanna Multi Cream Color jest całkiem dobrą pozycją wśród farb. Nie niszczy włosów, nadaje im piękny połysk i w miarę intensywny kolor na jasnych włosach. Niestety ma również wady, o których wspomnieć muszę. Po pierwsze - trochę ją czuć. Nie jest to najgorszy, żrący smród, jednakże fiołków i róż się po niej nie spodziewajcie. Po drugie - trwałość - już po 2 tygodniach widać na włosach wypieranie koloru, barwi wodę przez około 3 tygodnie. Po trzecie - nierówno kryje. I nie to, że się tworzą łaty, bo czegoś takiego nie zaobserwowałam, ale nie potrafi nadać włosom jednolitego koloru tak, jak chociażby farby L'oreala. Myślę jednak, że jak na swoją cenę, jej działanie jest dostatecznie dobre.

Znacie może jakąś farbę oprócz Palette, która ma w swej gamie intensywne, jasne czerwienie? x3

10 komentarzy:

  1. Fantastyczny wyszedl kolorek! :) Jakie tam kłaczyska ;p Pozdrawiam i zapraszam na nowy wpis! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor piękny :)
    Ja ostatnio unikam farb :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No kolor wyszedł ładny, ale wiadomo że zdjęcia za bardzo tego nie oddają ;). Ja też Ci współczuje i sobie, bo mnie w przedostatnim tygodniu maja czeka kolokwium :(

    OdpowiedzUsuń
  4. A dobrze wcierasz farbę we włosy? Przed spłukanie należy lekko zmoczyć włosy i dokładnie wcierać farbę. Wtedy się tak nie wypłukują ;)
    Wszystkie aplikatory z farb to porażka. Najlepsze są plastikowe miseczki i pędzelki.
    Teraz kupiłam Garnier Color Sensation w odcieniu intensywnie ciemna czerwień. Za tydzień się okaże jak wyszła

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się bardzo podobał efekt na włosach po pofarbowaniu Garnier Color Naturals 660 Płomienna Czysta Czerwień. Ale no to wiadomo, na różnych włosach różnie łapie, ale ciężko jest znaleźć farbę, która ciemne włosy by sprowadziła do ładnej czerwieni - co owa Garniera zrobiła. Więc no, jestem na tak. ;) Joannę miałam malinę, sprała się do rudego po 3 dniach. Brązowa Joanna za to jakoś na włosach się trzyma.

    OdpowiedzUsuń
  6. kolor fajnie ci wyszedł, pasuje ci taki ;) dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie, poniewaz dopiero zaczynam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja używam tej Colour Naturia, ma śliczny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Bardzo podobają mi się takie czerwienie u kogoś, sama jednak chyba nie zdecydowałabym się na taki kolor. I będę trochę wścibska, czy kolor włosów na pierwszym zdjęciu, przed farbowaniem, to Twój naturalny czy też jakiś po koloryzacji? Jest genialny! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Farba pokryła nierównomiernie , ponieważ 1. mogła być źle wymieszana, farbuje sie włosy pędzelkiem przeznaczonym do farbowania i uwaga ! Zawsze miesza się tylko w jedną strone. Po 2 . Na opakowaniu jasno jest napisane , ze to kolor 3D - a to oznacza , że kolor wychodzi z refleksem.
    Po 3. Nie mógł wyjść równomiernie , kiedy na głowie masz 3 różne poziomy kolorystyczne włosów ... tutaj mamy oksydant 9% , ten służy do podjasniania , żeby przyciemnic i nasycic jasny odrost musiałabys używać oksydantu 3% , chociaz nie powiem.. niektóre farby ( nie wnikam jaka tam musi być chemia ) farbują oksydantem 6% i ciemne i jasne włosy na ten sam kolor...
    Ja pracuje na joannie już 3ci rok , zanim to nastąpiło używałam sklepowej wersji, właśnie 34ki i zawsze wychodziła przepięknie . A czerwony kolor zawsze puszcza troszke przy myciu :) :) to dlatego, ze to nie jest naturalny kolor - musi być bardzo napigmentowany , dlatego ten pigment puszcza , akurat czerwień i rudości ( chociaz to tez jest czerwony pigment ) zawsze najszybciej sie wymywają , trzeba pielęgnować kolor i doładowywać go pigmentem w odżywkach przeznaczonych dla czerwonych włosów , tak samo jak blondynki myją włosy fioletowym szamponem, żeby kolor nie robił sie żółty, a rude - zielonym

    OdpowiedzUsuń