czwartek, 29 marca 2012

Sekcja 28.: Lovely, Natural Lip Balm, Aloe vera and mentol

No zabije! JAK można wciskać ludziom urządzenia, które się same rozkonfigurowywują?! =.=' 50zł za router, który rwie połączenia i sam zmienia sobie konfiguracje?! A niech was szlag trafi TP i krew nagła zaleje! =x

Wrrr... Tak, Sacz ponarzekała, poklęła, więc teraz może przejść do sekcji, która z racji padniętego netu się opóźniła. Miały być masełka, ale deszcz zalał "plan zdjęciowy", dlatego też dziś będzie o mej małej-wielkiej miłości, której zdjęcia zrobiłam nieco wcześniej.


Mowa oczywiście o Balsamie do ust Lovely, który już przy pierwszej aplikacji podbił moje serce. Posiadam wersję mentolowo-aloesową, jednak na dzień dzisiejszy wiem, że w najbliższym czasie zaopatrzę się w oridżinal, czyli mentolowo-kamforową, oraz Anti Age. To, co mnie w nim urzekło to po pierwsze cena i pojemność ;) Uwierzycie, że to cudeńko kosztuje tylko niecałe 5zł? Co więcej, jest go dość dużo, bo aż 10g. Dla mnie bomba ;)


Oto i skład produktu, z dodatkowym wyjaśnieniem producenta. Wygląda całkiem naturalnie i zachęcająco, prawda? Niestety jest jedno "ale" i ma piętno malutkiej gwiazdeczki z napisem "zawiera Oxybenzone". A cóż to za twór nieludzki? Otóż jest to, jak się doczytałam, dosyć kontrowersyjny filtr absorbujący promienie UV. Cóż w tym złego? Ano podobno jest to chemiczna substancja aktywna hormonalnie i w skrajnych przypadkach drażniąca i fotouczulająca. Pojęcia nie mam na ile jest w tym prawdy, a nie jestem jeszcze takim świrem paranoikiem, żeby eliminować kosmetyk ze względu na ten czy inny składnik. Cholera, na coś i tak się umrze. Zamieszczam jednak powyższą wzmiankę w celach edukacyjno informacyjnych.


A oto i kolejny powód, dla którego zaopatrzyłam się w ten balsamik. Bajeranckie, metalowe pudełeczko w stylu retro, o średnicy niecałych 3cm, idealne do kieszeni, małej torebki, cholernie niehigieniczne i wręcz zachęcające do dziubdziania w nim paluchem xD A dziubdzia się wygodnie nawet właścicielkom długich paznokci. Jedyne, co mi się w nim nie podoba, to zamknięcie. Czytałam, że niektóre z Was mają problem z jego otwarciem. Mi niestety trafiła się sztuka, która zamyka się "zbyt luźno" i niestety jeśli się nie pokmini, wieczko czasem wybiera się samo na wędrówki po kieszeni, pozostawiając wnętrzności na pastwę losu.


A wnętrzności ma cudowne. Balsam to lekko żółta masa, konsystencją przypominająca wazelinę. O ile wierzchnia "warstwa" była dosyć twarda i tępa, o tyle pod nią jest nieco lepiej. Im dalej tym bardziej miękko. xD Na palec aplikuje się dokładnie tyle, ile potrzeba - nie za dużo i nie za mało. Na ustach tworzy jakby drugą skórę, przy czym jest bardzo elastyczny, i nie nadaje uczucia "ciężkości". Tuż po nałożeniu przez jakieś 5 minut wyczuwalne jest lekkie mrowienie i "znieczulenie" ust, co dla mnie jest olbrzymią zaletą. Nie zjada się natychmiastowo, jednak po ok. godzinie lubi się "zbijać" na ustach, jeśli nałoży się go za dużo.


Na ustach jest zupełnie przezroczysty, nadaje im delikatnego "matowego połysku" - nie świecą się jak psie pisanki na Wielkanoc jak po błyszczykach, ale też nie są typowo matowe i tępe. Nie zawiera drobinek.
Zapach to jedna z rzeczy, które kocham w nim najbardziej i co dziwne, każdemu pachnie inaczej. Dla mnie ma on zapach takiego naturalnego, świeżo zerwanego z ogródka rumianku połączonego z mentolem, innym pachnie jak jabłuszko, karmel a nawet szisza. O.o To się nazywa rozrzut, prawda? xD Co jest również zaletą, nie pozostawia dziwnego posmaku na ustach - smakuje tak, jak pachnie. xD

Jestem tym maleństwem totalnie zauroczona. Jak to mówią - mała rzecz, a cieszy xD Można go dostać wszędzie tam, gdzie kosmetyki Lovely - w moim przypadku był to Rossmann, jednak wiem, że nie w każdym są. Trzeba szukać tam, gdzie Carmexy i pomadki Nivea i Bebe. Polecam z czystym sercem, jako tańszą carmexową alternatywę ;D

14 komentarzy:

  1. Miałam wersję "klasyczną". Jeżeli idzie o działanie i o opakowanie to jestem na tak, natomiast konsystencja jest ciut przytwarda

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi zachęcająco nie powiem, że nie :D Ja i tak jestem wierna swojej wazelince, którą dostałam ponad 2 lata temu na sylwestra od przyjaciółki. Kupiła ją u nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi on pachnie gumą balonową :) Jest cudowny ze względu na tą mentolową świeżość, która nadaje ustom... ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dlatego mój wybór padł na aloes xD ale może w kosmetykach nie wali tak jak czysty spirytus kamforowy xD

      Usuń
    2. KAMFORA cudenco i przeeeeeecudowny zapach anit age tez niczego sobie!

      Usuń
  5. zachęciłaś mnie aby zakupic ten balsam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem bardzo do niego przekonana :)

    http://dont--stop--believin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog, wpadnij do mnie :)
    Obserwujemy???
    http://pietrekwrobel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. mam wersję mentol i kamfora w sztyfcie, uwielbiam ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny ten nagłówek! :) Zakochałam się w nim! tego balsamiku nie znam, ale wygląda bardzo zachęcająco, zwłaszcza to opakowanie mi się podoba. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. ja sobie dziś zakupiłam ale wersję w sztyfcie za całe 3,99zł ;D jestem mega zadowolona!

    OdpowiedzUsuń