poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Sekcja 34.: BeBeauty Spa, Wygładzające masło do ciała z ekstraktem z passiflory, Afryka

Witam po świętach w Prosektorium ;) Przyznam, że nawarstwiło mi się nieco blogowych zaległości, także ostro zabieram się za czytanie i komentowanie xD Jak wam minął ten świąteczny weekend? Sacz może śmiało powiedzieć, że spała za mało, a jadła za dużo xD

Tak więc dziś zaczynamy delikatnie, od postu pielęgnacyjnego, czyli sekcji drugiego masełka z Biedry ;)


Zakupiłam je za śmieszną cenę 4,90zł za całe 200ml. Początkowo wydawało mi się, że jest bardzo delikatne w zapachu i że praktycznie nie będzie go czuć na skórze, dlatego zakochałam się najpierw w Azji. O, jak się myliłam. Szczerze żałuję, że mam go tylko 2 opakowania, gdyż już wiem, że jest jednym, z moich ulubieńców.


Sacz jest "pożeraczem" wszelkich maseł do maziania, dlatego nawet najbardziej wydajne masło potrafi wykończyć w mgnieniu oka. Chyba, że wyjątkowo jest obrzydliwe xD Dlatego też w stosunkowo niedługim czasie znikło już pół opakowania tego cuda. T.T Masełko ma przyjemny, żółtawy kolor i typowo maślaną konsystencję, przy czym jest całkiem wydajne ;) Naprawdę niewielka ilość wystarcza dla dobrego nawilżenia ;)


Jest delikatnie kremowe, takie typowo budyniowe i mniej zbite i sztywne niż to Farmony. Nie rozlewa się, nie przemieszcza w opakowaniu. Samo opakowanie również ma typowy dla kosmetyków BeBeauty, okrągło-kanciasty kształt i przypuszczam, że po wykończeniu masełek posłuży mi do przechowywania koralików, guzików albo innych pierdółek xD


Jego WIEEELKA zaleta - zapach! Tu Sacz może się rozpisać. O ile po Azji spodziewałam się zapachu orientalnego, a po Afryce jakiegoś bliżej nie sprecyzowanego smrodka, tak dostałam zupełnie coś innego. Azja okazała się bić świeża i kwiatowa, zaś Afryka - praktycznie ideał zapachu masła do ciała! Lekko duszny, orientalny zapach, który wręcz otacza ciało ciepłem rozgrzanej pustyni. Za każdym razem, kiedy je wącham, przed oczami widzę palmy i baobaby. Czuć je po prostu Afryką! XD I orientalnym kadzidłem xD A poza tym nie jest na tyle mocny, żeby mdlił czy się szybko nudził. Kocham, po prostu KOCHAM!


Mazia się gładko i przyjemnie ;) Nie pozostawia dzikiego filmu na skórze, nie lepi się i nie klei. Jak na masełko za 5zł sprawdza się w 100%! Kocham i polecam, jeśli je jeszcze gdzieś dostaniecie ;)

Tymczasem Sacz idzie dzień święty święcić, bo w końcu poniedziałek świąteczny jeszcze się nie skończył, a ta sałatka makaronowa z wędzonym kuciakiem i schab ze śliwkami patrzą się na mnie tak, jakby same miały wtuptać mi do buzi ;)




Tymczasem zapraszam na rozdania:


Atina

Burn

10 komentarzy:

  1. Kurde, że też ja złapałam tę cholerną Brazylię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam ją w ręku - na szczęście niezachęcająca szata graficzna uchroniła mnie od zguby xD

      Usuń
  2. a ja zapłaciłam za swoje około 7 zł;/
    a zapach uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuje za notkę o rozdaniu:*

      Usuń
  3. mam je i lubię ale zapach jak dla mnie średni hmmm coś takiego jak zielona herbata z domieszką czegoś nieładnie pachnącego;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O.O Dziwne, ja w swoim nie czuję herbaty w ogóle O.o

      Usuń
  4. Opis zapachu jest niezwykle kuszący :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No fajnie, fajnie. No ja już się przejadłam i dziękuję. Teraz czas wszystko to zrzucić... hyhyhy ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. zachęciłaś mnie do kupna, o ile gdześ takie znajdę..

    OdpowiedzUsuń