piątek, 25 maja 2012

Sekcja 54.: Joanna, Z apteczki Babuni, Miód i proteiny mleczne, Kompres nawilżająco - regenerujący

Przyszły paczuchensy, były małe zakupy a Sacz wylądowała z rudo czerwonym ombre xD na głowie ofkors xD dlatego dziś będzie część dalsza pielęgnacji włosowej.


Kiedy nie ma pod ręką Waxa, każde zastępstwo jest dobre. Zaś ta maseczka Joanny, choć cudów nie czyni, jest całkiem przyzwoitym produktem, mogącym poratować nasze włosy od wysuszenia na wiór. Koszt jej jest niewielki, od 7 do 9zł za pojemność 250g.


Obietnice producenta są, zaś składu brak, co dla mnie jest dziwne. Opakowanie solidne, choć łatwo się odkręca, przez co w transporcie łatwo sie może rozlać. Producent obiecuje nam łatwe rozczesywanie, doskonałe nawilżenie i odżywienie naszych włosów.


Konsystencją przypomina jogurt naturalny. Kompres jest biały, półprzezroczysty. Łatwo się aplikuje na włosach, nie spływa. Ja jednak trzymam go na głowie około godzinę pod ciepłym ręcznikiem, następnie spłukuję samą wodą. Przy stosowaniu 2x w tygodniu włosy nie są przyklapnięte czy obciążone. Zapach jak zawsze cudny <3


Czy polecam? Nie jest to może maseczka równająca się z Waxami, ALE przy regularnym jej stosowaniu również widać rezultaty. Włosy są zdrowe, nie rozdwajają się i łatwo rozczesują. Są dobrze nawilżone, więc za tak niską cenę warto się na nią skusić i wypróbować. Jedynym minusem jest brak składu na opakowaniu, ale jeśli komuś to nie przeszkadza, to jak najbardziej polecam.

wtorek, 22 maja 2012

Sekcja 53.: Quiz, Safari Nail Polish 102

I oto przed Państwem kolejne i ostatnie zarazem dziecię Quizu, otrzymane w ramach współpracy.


Numerek 102 kojarzył mi się zawsze z 2 rzeczami - Rudym z "Czterech Pancernych", oraz dalmatyńczykami z filmu "102 Dalmatyńczyki". Quizowy 102 nie jest ani rudy, ani w moro, ani tym bardziej w dalmatyńczykowe łatki. Otóż Quizowy 102 to SMERF. Taki smerfny smerf z czapeczką w zeberkę i pojemnością 12ml za 3-5zł. Najs.


To lakier, z którym pokochałam się od momentu, w którym otworzyłam Quizową paczuchę, a przepadłam, gdy po raz pierwszy ujrzałam go na paznokciach mych. To piękny, czysty, smerfny błękit, który jednocześnie jest stonowany i radosny. Jego jedyną wadą (poza przeciętną trwałością) jest to, że podkreśla wszelkie niedoskonałości płytki.


Ale z tym defektem da się żyć xD nakłada się łatwo i przyjemnie, zmywa jeszcze łatwiej. Poza tym nie barwi płytki paznokcia. Schnie jak Safari - dosyć szybko, ale długo jest "miękki".
Lakiery Safari albo się kocha, albo nienawidzi. Ja w tym odcieniu jestem absolutnie zadurzona. Wręcz na tyle, żeby puścić w niepamięć jego minimalne wady. Jestem zdecydowanie na tak.


Sekcja 52.: Quiz, Safari Nail Polish PINK

Ostatnia matura za mną, więc skończyło się moje wymówkowanie egzaminami. Trzeba się porządnie brać za bloga xD

Tak jak obiecałam, dziś będą dwie sekcje współpracowe z Quizem, i to w dodatku takie, w których nie będę wredna i w ogóle fe xD


Na stół sekcyjny trafiają dziś dwa lakiery Safari - znane chyba każdemu. Pierwszym z nich jest maziak... bez oznaczeń O.o po krótkim śledztwie odkryłam, iż jest to kolor PINK - dający po oczach, mocny, neonowy róż, którego nigdy sama bym nie kupiła, a tym bardziej nie nałożyła na paznokcie. Ze spraw technicznych dodam, że lakier ten ma pojemność 12ml, dla mnie jest ogromny i niezużywalny xD Jego cena zaś to jakieś 3-5zł. Tanio jak barszcz. xD


O Matko Zajebiozo, Ojcze Hardcorze i Dziadku Pavulonie! JA MAM GO NA PAZNOKCIACH! XD I powiem Wam że... podoba mi się xD Kolor daje po oczach, jednak lakier sam w sobie jest niczego sobie. Owszem, na kolana nie powala, lubi się ścierać na końcówkach i odpryskiwać, ale dobrze zabezpieczony np. odżywką bądź topem trzyma się na pazurach całkiem nieźle.


Mocną stroną lakierów Safari jest ich cena i szeroka gama kolorystyczna, w której można upolować perełki jak choćby ten oczojebny róż xD konsystencja w sam raz - nie za rzadki i nie za gęsty, łatwo sie nakłada i schnie całkiem szybko, choć trzeba jeszcze przez pewien czas uważać, żeby nie narobić sobie odciskanych wzorków. A teraz, żeby nie przynudzać, zaprezentuję jeszcze więcej zdjęć z PINK Power w roli głównej xD


czwartek, 17 maja 2012

Sekcja 51: Quiz, Eyeliner 015

I ostatnia na dziś sekcja - baaardzo króciutka, bo kredki do oczu xD


Tu do designu się nie przyczepię - kredka jak kredka, nie automatyczna i w bardzo pozytywnym kolorze, bo w zieleni metalicznej. Jej koszt to ok. 3zł, wcale nie dużo i myślę, że spokojnie można ją zakupić w kilku wariantach kolorystycznych. Jednak po kolei.


Kolor jest chłodny, metaliczny i jak dla mnie bardzo pozytywny. Jedyne, co mi w nim przeszkadza to jego słabe krycie, jednak wystarczy przejechać kredką po powiece kilka razy, a efekt uzyskamy zadowalający ;) Odkryłam również, że odbija się na powiece, jednak u mnie jest tak z praktycznie każdą kredką, więc to najprawdopodobniej moja wada xD a tak oto prezentuje się na moich gałach xD


Łahaha xD to chyba drugie zdjęcie, na którym Sacz nie ma soczewek xD

Sekcja 50: Quiz, Glance Shine, Super Gloss 11

Drugim trupem, jaki dziś trafia na stół jest Quizowy błyszczyk, który również obiecywał mi wiele. Z Nim mój romans również był trudny, jednak historia wygląda o wiele przyjemniej niż w przypadku cieni.


Ci, którzy mnie znają, w tej chwili zdali sobie sprawę, jaka była moja pierwsza reakcja, kiedy go zobaczyłam. Ale cóż, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, więc na kolor przymknęłam oko i postanowiłam nie skreślać go na samym wstępie. Jego cena to aż 5,50zł, a dostać go można w każdej mniejszej drogerii lub na bazarze. I znów wredna Sacz czepiać się będzie designu. Otóż błyszczyk ten jest totalną kopią L'Oreal Glam Shine. Szkoda trochę, że jego wnętrze niezbyt przypomina pierwowzór.


Jest to mazidło dość dobrze kryjące o kolorze wściekłej fuksji, która na ustach na całe szczęście wygląda mało rażąco. Konsystencja jest gęsta, lekko lepka, przy wyjmowaniu aplikatorka ciągnie się jak gluciak. Pachnie przyjemnie bo owocowo. Co mu zarzucam?


Otóż skleja usta. Czego baaaardzo nie lubię. Oraz ścina się pod wpływem wiatru - powstają takie niefajne grudki, które widać. Ale tak do użytku domowo - codziennego, bądź dla osób, które nie wymagają mega trwałości jest w porządku ;)

Sekcja 49: Quiz, Fashion Trendy, 08 Eyeshadows Trio

Żeby nie być osoba gołosłowną, mój sekcyjny maraton zaczynam od cieni do powiek, z którymi wiązałam spore nadzieje na dobre cienie za niską cenę. Czy jednak sprostały mym oczekiwaniom?


Na pierwszy rzut oka cienie wyglądają całkiem przyzwoicie. Eleganckie opakowanie, trzy dobrze ze sobą zestawione kolory i śmiesznie niska cena - około 4zł za 6 gram cieni. Brzmi jak bajka? Niestety bajką te cienie nie są.


Skład dla zainteresowanych. Pierwsze, czego się uczepię, to ogólna polityka firmy. Quiz znany jest z tego, że robi kosmetyki tanie, w których czasem znaleźć można całkiem ciekawe perełki. Niestety nie podoba mi się częste zapożyczanie designu od firm "droższych". I tak też jest w przypadku tych cieni. Nie wiem jak Wy, ale ja dostrzegam to spore podobieństwo do podwójnych cieni Avon Color Trend. Ale przyznać trzeba - Quiz opakowania robi całkiem solidne.


A teraz Sacz dokopie się do wnętrza. Trio numer 08 zawiera 3 kolory z których 2 należą do hejtowanych przeze mnie. Mam na myśli perłowy, jasny róż oraz perłową biel, która jakby się bliżej przyjrzeć, również na lekkie zabarwienie różowe, lecz na oku nadal pozostaje perłową bielą. Duże nadzieje pokładałam we fiolecie, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia (no cholera! takiego jeszcze nie miałam! XD), jako że jest cały naszprycowany niebieskimi drobinkami. Jednakże i tu czekał mnie zawód. Ja się pytam - dlaczego tych drobinek praktycznie wcale nie widać?! XD I dlaczego z fioletu wyłazi RÓŻ?! xD Aczkolwiek nie mówię, że kolory sa złe. Przydadzą się do codziennego mejkapu, kiedy to Sacz pójdzie do pracy i nie będzie mogła nosić na powiekach soczyście oczojebnej zieleni XD


Zdjęcia na powiekach nie bedzie, gdyż Sacz ma dziś za bardzo rozmemłany dzień, a sekcja potrzebna jest na wczoraj xD. Aczkolwiek Sacz zdążyła te cienie przetestować kilkukrotnie i stwierdza jedno - na więcej niż mejk dzienny nie macie co liczyć. Cienie są z tych, które średnio współpracują z pędzlami - pudrowe, średniej pigmentacji i perłowe. Bez bazy blakną i złażą z powieki, wędrują i perłują nam całą twarz... O.O Jednak na bazie Essence trzymaja się całkiem przyzwoicie, nie zbijają, z tym że na piorunujący efekt i szał koloru nie macie co liczyć. Są jednak idealne do mejku codziennego, np. do pracy czy szkoły. Czy kupię? Przyzwyczajona do standardów Sleekowych - nie.

Mumifikatorium: Quiz Cosmetics

Łaaaa... jak mnie tu długo nie byłooo... Ale nie dziwcie się. Sacz ma teraz matury na głowie. O! I się pochwali, że polski ustny zdała 20/20. XD

Całkiem niedawno, bo jakiś tydzień temu, otrzymałam współpracową paczuszkę z firmy Quiz Cosmetics i dzięki przemiłej Pani Małgorzacie mam okazję testować kosmetyki tej firmy. A oto i zawartość paczuchy:


Cóż... przyznam szczerze, że spodziewałam się nieco innych zestawień kolorystycznych, jednak wszystko na niebie i ziemi mówi mi, że powinnam zacząć oswajać się z różem XD
Jako, iż Pani Małgorzata się nieco niecierpliwi (mea culpa! i matury XD), dziś czekają was AŻ 3 Quizowe sekcje ;)

środa, 9 maja 2012

Mumifikatorium: AvetPharma, Bratek Plus

Dziś współprac ciąg dalszy, jako że Sacz przed angielskim musi powtórzyć zwroty grzecznościowe i zasady pisania opowiadania i rozprawki. Oraz pograć w LoL'a. XD

Nie tak dawno udało mi się nawiązać współpracę z firmą trudniącą się w produkcji suplementów diety - AvetPharma - i dzięki uprzejmości pana Rafała, mam przyjemność przetestować jeden z ich sztandarowych produktów - Bratek Plus.


Bratek Plus to suplement diety przeznaczony dla osób cierpiących na problemy z cerą, oraz dla tych wszystkich, którzy chcą stan cery poprawić. Czyli mówiąc kolokwialnie, dla wszystkich pryszczatych nastolatków oraz tych, którym się stan facjaty nie podobuje.


Powyżej dokładny skład preparatu, oraz jego przeznaczenie wg. producenta. Dla tych, którym nie chce się czytać tego powyżej napiszę, iż preparat ten, poza substancjami przeciwzbrylającymi, emulgatorami i wypełniaczami, zawiera 150mg popularnego ekstraktu z ziela fiołka trójbarwnego, oraz 5mg cynku. Jest to podobno jedyne takie połączenie na rynku, które ma zgładzać syfy od środka.


Jedno opakowanie Bratka Plus zawiera 50 tabletek, czyli starcza na od niecałego miesiąca do ponad miesiąca kuracji, gdyż preparat stosuje się wg. własnego uznania, 1-2 tabletki dziennie. Cholernie cieszy mnie fakt, że są to TABLETKI a nie KAPSUŁKI, gdyż przynajmniej mam pewność, że nic nie przyklei mi się do przełyku i nie wywoła zgagi, na którą będę później cierpiała cały dzień. W dodatku wcale nie są duże, więc jest to dodatkowy plus dla osób z problemami łykania leków.


Na dzień dzisiejszy jestem całkiem pozytywnie nastawiona do tej kuracji. Zacznę jednak przyjmować te tabletki dopiero po tym, jak skończy się moja przygoda z Vitasuplementalem i StressOff'em, czyli za jakieś 20 dni. Jeśli jesteście zainteresowane Bratkiem, tutaj znajdziecie więcej informacji. Tymczasem życzę Wam miłego dnia ;)

wtorek, 8 maja 2012

Mumifikatorium: Bull Dog

Uff... Matma za mną. Nie ma tragedii ;) Ale tylko Sacz potrafi na maturę z matematyki zapomnieć wszystkich przyrządów i kalkulatora! =.='' Nie ma jak rysowanie układu współrzędnych i wyznaczanie dwusiecznej od dowodu osobistego XD


Dziś będzie króciutko, gdyż zaraz idę spać. Albo grać. Jedno z dwóch. Zresztą nieważne xD Napisałam wczoraj, że podjęłam ostatnimi czasy bardzo ciekawą współpracę. Otóż w sobotę przybyła do mnie paczuszka prosto z Wielkiej Brytanii i powiem szczerze - nie spodziewałam się tylu dobroci! Ale od kogo? Od mało znanej firmy o nazwie...


Dokładnie tak xD Bull Dog specjalizuje się w kosmetykach naturalnych - i tu uwaga! - dla mężczyzn! W skład produktów, jakie oferuje ta firma, wchodzą żele pod prysznic, żele do golenia, żele do mycia twarzy, kremy nawilżające, zapobiegające starzeniu się skóry, scruby do twarzy czy balsamy po goleniu, dostępne w wariantach Original oraz Sensitive. Ponadto kosmetyki te wolne są od parabenów, konserwantów i innych ścierw, które zamiast pomagać - szkodzą. Dużo dobrego prezentują również składy oferowanych produktów - znajdziemy tam m.in. naturalne ekstrakty, olejki czy masła, ale o tym będę wspominała indywidualnie przy każdym z testowanych kosmetyków.


W kontakcie bardzo zdziwiło mnie duże zaufanie do mojej osoby, oraz wysoka kultura ;) A oto co otrzymałam w paczuszce:
  • Bull Dog Original, Face Scrub
  • Bull Dog Original, Moisturiser
  • Bull Dog Original, Shave Gel
  • Bull Dog Original, Face Wash
Wszystkie są produktami pełnowymiarowymi, nowymi i gotowymi do nabycia na stronie meetthebulldog.com ale niestety tylko dla osób mieszkających w UK. Jednak z tego co zauważyłam, można je również spotkać na eBayu. ;)


Do paczuchy dołączona została również ulotka z opisami każdego z produktów, oraz notka od pana Simona xD jeśli TAK wyglądają w Wielkiej Brytanii "samples", to ja nie chcę wiedzieć, jak wygląda pełnowymiarówka XD

I to by było na tyle. Ach! Zapomniałabym! Kosmetyków oczywiście sama testować nię będę, bo i nie wypada xD Wybrałam już dwóch męskich królików doświadczalnych XD Ciekawa jestem, czy maziaki przypadną im do gustu... xD

poniedziałek, 7 maja 2012

Sekcja 48.: Joanna, Z apteczki Babuni, Miód i proteiny mleczne, Szampon nawilżająco - regenerujący

Dwie matury z języka polskiego za nami, matura z matematyki przed nami, a Saczu sobie siedzi i dziubdzia szaliczek na drutach. Najs.

Dziś przychodzę do Was z sekcją Babcinego szamponu, który udało mi się wygrać u Pepper.


 Dlaczego tak późno go oceniam? Otóż musiałam sobie wyrobić o nim porządna opinię, gdyż jest to twór zagadkowy i zmienny jak kobieta z PMS. Ale od początku. Wyjmując go z paczki pomyślałam "Coś mały ten szampon". Ano butelka mieści w sobie 300ml, w sklepach można go dostać za jakieś 6-8zł. W moim Rossmannie go nie widziałam, jednak można na niego trafić w małych, prywatnych drogeryjkach.


Opakowanie estetyczne, ładne i smukłe, więc plus za design, jednak nie do końca podoba mi się zatyczek. Jest to ustrojstwo z rodzaju "łamacz paznokci", dlatego zazwyczaj szampon stoi sobie na półeczce niedomknięty, a jeśli już muszę, otwieram go pilniczkiem bądź ząbkami. W każdym razie jak się już wieko zamknie, to jak w trumnie - nic niepożądanego nie wylezie. No chyba, że jest wampirem. O.o Nie do końca również zgadzam się z nieprzezroczystą buteleczką, jednak jestem w stanie z tym żyć.


Przybliżony skład dla wnikliwych. Ja się nie znam totalnie, ale widzę, że SLS jest, a to podobno baaardzo źleee... xD


Szampon ma konsystencję średnio gęstą, coś jak lekki żelek. Do tego jest bezbarwny i cudownie pachnie! Bardzo słodki, przyjemny, a jednocześnie delikatny zapach, utrzymujący się na włosach jakieś 5-6h po umyciu.


Pieni się... średnio. Szczerze powiedziawszy to nawet słabo. Jednak bardzo dobrze oczyszcza włosy, dobrze się spłukuje i wystarczy naprawdę niewielka ilość na umycie średniej długości włosów. Obecnie stosuję go już nieco ponad miesiąc, włosy myję codziennie, czasem nawet 2x na dzień (zdarza się, w upalne dni czuję się po prostu niekomfortowo, jeśli wieczorem nie będą dobrze wypucowane), a na chwilę obecną mam jeszcze jakąś 1/5 butelki. Jak dla mnie wydajność bomba.


Czy zaobserwowałam działanie? Otóż po tym miesiącu muszę przyznać, że tak. Po pierwsze - mocne oczyszczanie. Mimo małej ilości piany, szampon czyści włosy wręcz do skrzypienia. Może nie takiego typowego, mocnego jak np. po Babydream, ale jednak coś tam chrupie. Pamiętam również moją pierwszą aplikację i szok spowodowany ogromniachnym kołtunem na czubku głowy. Ma, jak wydać, małe ciągotki do plątania, dlatego gdy myjecie nim włochy - nigdy nie trzyjcie ich maniakalnie XD Piany nie wywołacie, a nieźle się pokołtunicie. Na dzień dzisiejszy opanowałam już sztukę mycia nim włosów i powyższy problem nie występuje w ogóle. Ponadto od jakiegoś czasu zauważyłam poprawę stanu włosów - nie elektryzują się, są mega gładkie, łuski włosa jakby domknięte, nie plączą się. Jeśli nie używacie suszarki, szampon ten doda również waszym włosom nieco objętości.
Jeśli macie proste, cienkie i nieco łamliwe włosy, zdecydowanie wam to szamponisko polecam. Nie ręczę jednak za pozytywne efekty na włosach kręconych, mega wysuszonych czy zniszczonych.


Udało mi się ostatnio nawiązać bardzo ciekawą współpracę, o której więcej napiszę już jutro. Przyznam, że nie spodziewałam się AŻ TAKIEJ paki w dodatku TAKICH kosmetyków. ;) Jakieś pomysły, co to może być? xD

czwartek, 3 maja 2012

Prosektorium oTAGowane: 11 Questions Tag

Nie, Sacz nie zapomniała o blogu na weekend majowy. Sacz pamięta, choć czasu ma malutko. xD I dziś przybywa z tagiem, który krąży już od kilku dni po blogach i tak się stało, że dotarł do mnie aż z dwóch źródeł ;)

Otagowały mnie Italiana89 oraz Ruda. Dziewczyny - bardzo dziękuję! ;*




Zasady
1. Po przeczytaniu 11 pytań zadanych przez Tagera, odpowiadamy na wszystkie na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz 11 osób,które tagujesz i zamieszczasz linki do nich.
3. Tworzysz 11 nowych pytań, na które będą musiały odpowiedzieć osoby otagowane.
4. Powiadom osoby przez ciebie wybrane ze zostały otagowane.
5. Daj taga osobom , które jeszcze go nie miały.
 
Zacznę od pytań Italiany:
 
1. Czy kręcisz własne kosmetyki?
 Kremów co prawda jeszcze nie, choć tej opcji wcale nie wykluczam, ale własne peelingi owszem. Mieszam, łączę i eksperymentuję na własnej skórze co się tylko da ;)
 
2. Na co zwracasz uwagę, kupując kosmetyk?
 Po pierwsze - cena. Nie kupuję cholernie drogich kosmetyków, staram się trzymać pewnej granicy. W końcu nie o to chodzi, żeby wydawać miliony na kosmetyki, ktore nie koniecznie działają tak, jak chcemy, ale o to, wy z rozsądkiem zadbac o nasz wygląd, czyż nie?
 
3. Ile czasu dziennie przeznaczasz na tzw. dbanie o urodę?
 Nie więcej niż 2 godziny. Kąpiel, peelingi, wklepanie mazideł i make up, który wytrzymuje tyle, ile powinien. Ot i cała filozofia.
 
4. Ile pieniędzy w przybliżeniu wydajesz miesięcznie na kosmetyki? (pytam, bo odkąd zaczęłam prowadzić swoje notatki, jestem przerażona tym, ile ja wydaję :D)
 Hym hym... Muszę szczerze przyznać, że nie wiem. Ale raczej 100zł na miesiąc nie przekraczam xD
 
5. Czy farbujesz włosy? Czym? Na jaki kolor?
 Farby drogeryjne w odcieniach czerwieni, oraz toner La Riche Directions w kolorze Violet na końcówki. Taki mój znak rozpoznawczy trochę xD
 
6. Część ciała, jakiej poświęcasz najwięcej uwagi ;)
 Ostatnio są to uda - walka z cellulitem, oraz dekolt - walka z zaskórnikami. No i oczywiście twarz ;)
 
7. Depilacja nóg: depilator, maszynka czy wosk?
 Depilator posiadam - nie umiem się przekonać. Jeśli jedna łydkę depiluje się przez 2 godziny to chyba cos jest nie halo xD Wosk ostatnio kupiłam taki w rolce z zestawem plasterków wiskozowych, ale jak mi z 10 włosków wyrwało, to był sukces (może coś robię nie tak? O.o). Dlatego też zostaje mi maszynka. T.T
 
8. Ulubione perfumy?
 Nie posiadam jeszcze wypracowanego gustu perfumiarskiego, zaś w moim posiadaniu nie znalazły się jeszcze perfumy z prawdziwego zdarzenia. Jeśli jednak chodzi o zapachy, lubię Pearl Garden C-thru, Far Away Avon, Mirage Oriflame oraz Midnight Fantasy Britney Spears.
 
9. Czy zwracasz uwagę na to, czy kosmetyk był testowany na zwierzętach?
 Oberwie mi się po tyłku za to co teraz napisze i być może znienawidzicie mnie za to, ale przyznam, że niewiele mnie ten fakt obchodzi. Lepiej, ze były testowane na myszce, niż jakby miały nie być testowane wcale, bądź testowane na Bogu ducha winnych ludziach.
 
10. Ulubiona drogeria?
 Biorąc pod uwagę odległości od domu oraz obsługę, mój wybór pada na Rossmanna. Douglas za daleko, w Sephorze za drogo, zaś w Naturze przemiłe panie z obsługi gdyby mogły, powiesiłyby się na kliencie. I tak czuć ich sapiący oddech na karku, nawet na zakupach skupić się nie dadzą.
 
11. Mój ulubiony "tani a dobry" kosmetyk.
 Hmmm... Puder matujący Sensique? xD 
 
 
A teraz pytania Rudej:
 
1. Ulubiony kosmetyk do włosów?
Maska do włosów suchych i zniszczonych WAX Rainforest ;)

2. Jakie wykończenie lakierów lubisz najbardziej
Ciężko powiedzieć. Wszystkie mi się podobają xD

3. Co daje Ci największą satysfakcję w życiu?
Możliwość samorealizacji oraz wykonywania tego, co kocham ;)

4. Jakiego kosmetyku nigdy nie zapominasz użyć?
Antyperspirantu - nawet jeśli zapomnę go użyć w domu, nosze zapasowy w torebce. Takie małe zboczenie xD

5. Ulubiony strój?
Wszelkiego rodzaju gotyckie i retro koszule, sukienki z falbankami, nie koniecznie czarne. ;)

6. Jakiego koloru unikasz w makijażu/stroju?
Różu. Jeśli zdarza mi się go użyć, robię to w naprawdę małych proporcjach xD

7. Wolisz jeden droższy kosmetyk czy kilka tańszych?
Wszystko zależy od jakości. Czasem tańsze kosmetyki bywają lepsiejsze od tych droższych ;)

8. Ile wydajesz na kosmetyki?
Niewiele, staram się ograniczać xD

9. Jaki kosmetyk kupiłaś sobie jako pierwszy?
Jako nastolatka - biało różowy cień do powiem Virtuala ;)

10. Twoja największa urodowa wpadka?  
hmm... ciężko powiedzieć xD makijaż "na pandę"? xD


I to by było na tyle. Ponieważ tag krąży już jakiś czas, niemożliwością byloby znaleźć kogoś, kto by na niego nie odpowiadał, dlatego też pytań wymyślać nie będę. ;)